Moja dziewczyna została w domu
Grudzień 22nd, 2010, Tagi: open
W październiku na Ultimate’owej mapie Polski powstał nowy projekt. Kilka rozmów we wspólnym gronie oraz szybka wymiana wiadomości pomiędzy graczami kilku polskich drużyn przerodziło jeden pomysł w prawdziwą burze mózgów.
Mimo że jesteśmy z siedmiu miast, to deszcz z tej burzy przesiąkł wszystkich, a pioruny poraziły nas piękną wizją. A skoro po burzy zawsze wychodzi słońce, to już naprawdę rozjaśniło nam w głowach. To musiało doprowadzić do jednego – projektu ekipy grającej w dywizji OPEN pod jedną banderą.

Łączy nas cel – rozwój. Rozwój indywidualnych jednostek musi przełożyć się na sukces drużyny. Maksymalizujemy potencjał pojedynczego gracza, staramy się wycisnąć z nas to, co mamy najlepsze, aby osiągnąć wspólny rezultat – zadowolenie z mocnej gry przekraczając granice własnych umiejętności. Przy tym wszystkim wiemy, że to sport drużynowy, gdzie zgranie, zaufanie i dobra atmosfera to klucz do sukcesu na boisku.
Na treningach dbamy nie tylko o ciało ale też o umysł, zgłębiamy taktyki i filozofię sportu poprzez wykłady. Ponadto inwestujemy w młodszych, mniej doświadczonych graczy. Nasz cel jest długoterminowy i wierzymy, że dzięki takiej polityce obecna praca będzie procentować w przyszłości.

Stworzyliśmy ten projekt, aby trenować do gry na europejskim poziomie OPEN. Na kurs objęliśmy turnieje przygotowujące nas do rozgrywek kwalifikacyjnych do EUCF. Mamy takie marzenie, by móc kiedyś powalczyć w samych Mistrzostwach Europy.
Kształt drużyny powstaje powoli, a już mamy w składzie około 40 osób. Odbyły się dwa zimowe zgrupowania, a w planach są już następne treningi, które mają wyznaczyć pierwsze turniejowe rostery. Nie marnujemy czasu i trenujemy strzepując śnieg z twarzy. Przygotowujemy się do nadchodzącego sezonu roku 2011.

Planów jest dużo i na pewno są ambitne, ale równie dużo mamy pomysłów na ich realizację. Duch gry przewodzi nam budując zaufanie i jedność w drużynie, a owocuje widocznym zaangażowaniem na zgrupowaniach. Wszystko to daje nam optymizm, niezłego kopa i siłę do trenowania na pierwsze wyjazdy. Droga jest celem, a ten czas spędzony razem to piękne widoki w tej podróży.
Text: Miki&Lucjan
Foto: Mondrzej&Miłosz




Komentarze
zajebiscie:)
Fajnie.
ps. Rostery, nie roostery.
świetne foty